Projekt „Czytanie zbliża”

Miejska i Gminna Biblioteka, wspólnie z Fundacją PZU, rozpoczyna realizację  projektu „Czytanie zbliża”. W ramach projektu odbędą się liczne  literackie spotkania. Kogo biblioteka będzie gościć w swoich progach?  O tym czytaj  na poniższym plakacie!

Wystawa „Moi żydowscy rodzice, moi polscy rodzice”

Z zagłady, mówili autorzy wystawy, ocalało w Polsce około 5 tysięcy dzieci z blisko miliona żyjących w 1939 roku.

Z okazji „Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką”, przypadającego na dzień 25 marca, w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Wieluniu otwarto wystawę Stowarzyszenia „Dzieci Holocaustu w Polsce” pt. „Moi żydowscy rodzice, moi polscy rodzice” połączoną z prelekcją autorów wystawy – Anny Kołacińskiej – Gałązka i Jacka Gałązki oraz wystąpienia bohaterki wystawy, świadka historii – Pani Janiny Sobolewskiej – Pyz.  Na otwarcie wystawy przybyli przedstawiciele władz samorządowych, dyrektorzy placówek oświatowych i kulturalnych, przyjaciele biblioteki z Domu Pomocy Społecznej w Skrzynnie, członkowie Stowarzyszenia „Szlakiem Wieluńskich Żydów” z p. Mysakowską.

Na jednej z plansz zapisano następujące zdania: „Wiele z nich znalazło schronienie w polskich rodzinach. Polacy, którzy zaopiekowali się dzieckiem, często później stawali się jego rodzicami. Na ogół fakt adopcji trzymali w tajemnicy, niektórzy wyjawiali prawdę przed śmiercią. Inni zabierali ją do grobu. Bohaterowie wystawy, wychowani w obcych domach, które uważali za własne, musieli zmierzyć się ze swoja historią i stworzyć tożsamość łączącą utraconą i zyskaną rodzinę. Często latami szukali śladów swoich żydowskich bliskich, nazwisk, dat urodzenia. Ci, którym się to nie udało, ciągle jeszcze maja nadzieję”

Wystawa „Moi żydowscy rodzice, moi polscy rodzice” opowiada o losach piętnaściorga dzieci urodzonych w latach 1939 – 1942, ocalonych dzięki bezgranicznej miłości rodziców, którzy nie zawahali się oddać ich w obce ręce, by w ten sposób ratować im życie.  Anna Kołacińska – Gałązka (jej matka tez przeżyła wojnę dzięki ludziom dobrej woli) w rozmowach z Ocalonymi bohaterami wystawy wysłuchała różnych zwierzeń, zwierzeń, które ukazały prawdziwe relacje między dziećmi i ich przybranymi rodzicami. Oto kilka z nich:

– W wieku 18 lat dowiedziałam się, że jestem Żydówką. Kiedy mówię „rodzice”, myślę o moich „drugich” rodzicach, innych nie znałam. Dostałam od nich wszystko, dom, miłość, wykształcenie, wzory przyzwoitego, godnego życia” – Bohaterka spotkania i pomysłodawczyni wystawy „Moi żydowscy rodzice, moi polscy rodzice – Joanna Sobolewska – Pyz (Inka)

– Byłam blondynką z niebieskimi oczami. Bez wzbudzania podejrzeń mogłam uchodzić za córkę Marii i Mikołaja. Przybrana matka uznała, że jej obowiązkiem jest mnie wychować. Mimo iż nie było to dla niej łatwe, potrafiła zobowiązanie wypełnić. Starała się jak umiała – Romualda Mansfeld – Booth (Tusia)

– Urodziłam się w warszawskim getcie. To wiem na pewno. Jestem tu dzięki miłości moich obu matek, żydowskiej i polskiej. Dobroci, która nie znała strachu, w czasach, gdy triumfowało zło, a bestialstwo było bezkarne. Przybrana mama ofiarowała mi szczęśliwe i pełne miłości dzieciństwo – Elżbieta Ficowska (Bietka

– W moich stosunkach z mamą zawsze czułam dziwny chłód. Nigdy mnie nie przytuliła, nie pocałowała. Zawsze krytykowała. Pamiętam jej karcący wzrok – Krystyna Niekrasz (Krysia).

-Jestem dzieckiem wyniesionym w walizce z warszawskiego getta w 1942 roku. Miałam wtedy około dwóch lat. Przeżyłam życie na fałszywych papierach. Nie wiem, kiedy się urodziłam, jak nazywałam i kim byli moi rodzice. Nie potrafię się z tym pogodzić – Teresa Wieczorek (Tereska)

– Urodziłam się w Wilnie 12 grudnia 1939 roku. Nazywałam się wtedy Masza Fajnsztejn. Nauczono mnie, że nazywam się teraz Marysia Butkiewicz. Umiałam się przeżegnać i odmówić pacierz – Maria Kowalska (Marysia)

– Nie wiedziałam, że jestem przysposobionym żydowskim dzieckiem, ale czułam, że coś ze mną jest nie tak. 28 czerwca 1942 roku znalazłam się w Domu Małego dziecka im. Ks. Baudouina w Warszawie. Nazywałam się Sara i miałam zaledwie kilka tygodni – Teresa Lisiewska (Tereska)

Wystawa przywieziona do Wielunia (20 plansz) jest tylko częścią wystawy składającej się ze 120 plansz podzielonej na 5 wystaw wędrujących i jedną stałą.  Każda z plansz to zapis historii Ocalonego Dziecka ( z tych piętnaściorga czterech już po drugiej stronie). Jest to wystawa wielojęzyczna (język angielski, niemiecki, polski). Istnieje też jej wersja internetowa oraz film – 29 minutowa animacja z wybranymi cytatami. Od kilku lat autorzy pracują nad projektem „Życie po zagładzie”.

O dzieciach Holokaustu opowiadają książki: „Dzieci Holocaustu mówią…” (5 tomów wspomnień), „Nie mogliśmy pojąć, dlaczego…”, Katalog wystawy „Moi żydowscy rodzice, moi polscy rodzice” (wydany dzięki wsparciu Fundacji im. Róży Luksemburg Przedstawicielstwo w Polsce). Rodzi się, mówili autorzy wystawy projekt cyfrowy po nazwą zapispamięci.pl

Dobrze, że wśród Polaków znaleźli się ludzie „Sprawiedliwi”, którzy z dobrej woli, bezinteresownie ratowali żydowskie dzieci. Do takich ludzi należała Matka Teresa Janina Kierocińska, która w jeszcze niewykończonym budynku w Sosnowcu przechowywała dziewczęta, którym groził wywóz na roboty do Niemiec, dawała schronienie członkom AK, a przyniesione żydowskie dzieci były przyjmowane i otaczane opieką. W zapiskach ks. Mieczysława Zawadzkiego, proboszcza w Będzinie czytamy: „ wiem o wielu innych wypadkach gdzie Matka Generalna ratowała nieszczęsne dzieci żydowskie od pewnej śmierci. A czyniła to z taką prostotą, dobrocią i spokojem jakby chodziło o rzeczy najprostsze, a nie o narażanie życia”. Jeden ze świadków wspominał: „ Jako dziecko żydowskie doznałam szczególnej opieki i i ochrony (…). Siostry stworzyły nam warunki rodzinne i opiekowały się nami z jak największa serdecznością. To było heroiczne! Tę heroiczną postawę wiążę przede wszystkim z Matką Teresą”.

Za to, Matka Teresa w 1992 r. została pośmiertnie odznaczona medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, przyznanym przez Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie „w dowód uznania, że z narażeniem własnego życia ratowała Żydów prześladowanych w latach okupacji niemieckiej” ( Z sercem i chlebem na dłoni, Sosnowiec 2005)

    

    

    

                   

 

Koncert charytatywny w Ożarowie

W niedzielę o godzinie 16.00 w sali OSP w Ożarowie odbył się koncert charytatywny na rzecz Beaty Bieszczad, która od trzech lat zmaga się z chorobą nowotworową. Beata Bieszczad jest żoną cenionego wieluńskiego poety Macieja Bieszczada, od kwietnia 2018 roku pracownika Gminnej Biblioteki Publicznej w Mokrsku Filia w Ożarowie. Organizatorem koncertu była Gminna Biblioteka Publiczna w Mokrsku i Stowarzyszenie KoK – Książka oraz Kawa.

Dla Beaty zagrali i zaśpiewali: Zespół Śpiewaczo – Obrzędowy z Ożarowa, Zofia Szpikowska wraz z młodzieżą z Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu w Wieluniu, Jagoda Majtyka wraz z uczestnikami zajęć wokalnych prowadzonych przez Świetlicę Wiejską w Chotowie, Paulina Jarząb i Kasia Panaszek – młode wokalistki z Mokrska – wielokrotnie nagradzane na konkursach wokalnych, Mirosław Owczarek – absolwent Akademii Muzycznej we Wrocławiu, śpiewak, aktor, reżyser znany z przepięknego koncertu poświęconego twórczości Jana Pawła II, który miał miejsce w OSP w Ożarowie.

W pomoc zaangażował się Zbigniew Dąbrowski – wójt Gminy Mokrsko, Powiatowy Młodzieżowy Dom Kultury i Sportu w Wieluniu, Powiatowa Biblioteka Publiczna w Wieluniu, panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Ożarowie, które upiekły ciasta, Piekarnia Stasiak z Mokrska, Firma Werona, Zespół Szkoły i Przedszkola w Ożarowie, firma Graffiti Wieluń, Radio Ziemi Wieluńskiej …

Każdy z wykonawców otrzymał od Macieja Bieszczada czerwoną różę, wszyscy razem piękne słowa: – Kiedy w 2018 roku rozpoczynałem pracę w bibliotece w Ożarowie, nie wiedziałem, ze spotkam tu tylu przyjaciół. Dziś, kiedy wrócę do domu, powiem  mojej żonie– Beatko, nie wiesz ilu mamy przyjaciół.

Wcześniej, bo 6 marca, dla Beaty Bieszczad, w sali OSP w Chotowie, odbył się charytatywny maraton zumby,   zainicjowany przez  Paulinę Przybyłek z Gminnej Biblioteki Publicznej w Mokrsku.

 

 

 

 

 

„Cała Polska Czyta Dzieciom” w Filii Bibliotecznej w Dąbrowie

W dniu 20.03.2019 r. w Filii Bibliotecznej w Dąbrowie odbyło się spotkanie, w którym udział wzięły dzieci z Niepublicznego Punktu Przedszkolnego „Zielony Listek” w Dąbrowie. W ramach akcji „Cała Polska Czyta Dzieciom” przedszkolaki wysłuchały opowiadania pt: „Królik Franek…” autorstwa Marty Krzemińskiej. Po wysłuchaniu czytania odbyła się krótka pogawędka na temat treści bajeczki, a następnie dzieci własnoręcznie wykonały króliczka z papieru. Było to już drugie spotkanie, podczas którego nasi milusińscy wysłuchali czytania książki o Króliku Franku. Po raz pierwszy miało ono miejsce 20.02.2019 r. w siedzibie przedszkola. W naszej Bibliotece nad akcją czuwa Koło SBP w Wieluniu. Na pamiątkę wydarzenia dzieci otrzymały od Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom kalendarzyki na 2019 rok.

   

               

   

   

Źródło: Miejska i Gminna Biblioteka Publiczna

 

Gościem spotkania z cyklu „Ludzie i ich pasje” był Ireneusz Kania

21 marca 2019 r. w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej w Wieluniu odbyło się 26. spotkanie z cyklu „Ludzie i ich pasje”. Gościem biblioteki, współorganizatora wydarzenia, był wybitny wielunianin, tłumacz, tybetolog i poliglota Ireneusz Kania. Znakomity eseista odwiedził Wieluń na zaproszenie Towarzystwa Przyjaciół Wielunia oraz Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej.

Sylwetkę bohatera spotkania, jego związki z Wieluniem, drogę zawodową, dorobek literacki i translatorski zaprezentowała Iwona Podeszwa –  dyrektor MiGBP w Wieluniu. Niezwykle interesującą rozmowę  z gościem, przeprowadził  dr Jarosław Petrowicz – polonista, krytyk literacki, współautor monografii biblioteki „Czytelnicze koła i kręgi”.

Przedmiotem rozmowy była bogata działalność translatorska Ireneusza Kani, jego znajomość z Wisławą Szymborską i Czesławem Miłoszem, zainteresowanie buddyzmem i orientem, głównie Tybetem. Licznie zgromadzona publiczność  wysłuchała fragmentów tłumaczeń znakomitego gościa oraz tekstów w oryginale. Spotkanie stało się  okazją do osobistych wspomnień Ireneusza Kani o związkach z Wieluniem, mieście, w którym podejmował pierwsze próby translatorskie.

                          

Źródło: Miejska i Gminna Biblioteka Publiczna