Oops! It appears that you have disabled your Javascript. In order for you to see this page as it is meant to appear, we ask that you please re-enable your Javascript!

III Turniej Brydża Sportowego o Puchar Burmistrza Wielunia

W sobotę, 16 marca odbył się w Wieluniu, w odrestaurowanym budynku dawnej stacji PKP Wieluń – Dąbrowa  III Turniej Brydża Sportowego o Puchar Burmistrza Wielunia, rozgrywany w ramach Turniejów Grand Prix Ziemi Łódzkiej. Patronat nad turniejem objął Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa, który na zakończenie zawodów wręczył triumfatorom okazałe puchary i nagrody. Nad organizacją turnieju pieczę trzymała Dyrektor Wieluńskiego Domu Kultury Elżbieta Kalińska – pasjonatka i fanka brydża, która nie mogła sobie odmówić przyjemności czynnego uczestnictwa w turnieju.

Sam turniej przebiegał w sportowej atmosferze, chociaż emocje nie jeden raz brały górę, ale tak to bywa podczas sportowej rywalizacji. Nad prawidłowym przebiegiem turnieju czuwał łódzki sędzia brydża sportowego Mariusz Stańczak. W rozgrywkach wzięło udział 38 par brydżystek i brydżystów, które reprezentowały: Łódź, Pabianice, Sieradz, Zduńską Wolę, Kalisz, Tomaszów Mazowiecki, Kutno, Łowicz, Radomsko, Kluczbork, Dobrodzień, Bełchatów, Praszkę, Ostrzeszów, a także 10 par sekcji brydżowej Wieluńskiego Domu Kultury. Wśród uczestników turnieju pojawiło się sporo znakomitości brydża sportowego na czele z brązowym medalistą Światowych Igrzysk Brydżowych w mikstach – Markiem Tyranem, który co prawda w naszym turnieju nie grał ze swoją medalową partnerką Anną Kowalską, ale nie mniej znaną, czołową brydżystką Jolantą Sendacką. O dziwo nie oni wystąpili w głównych rolach, niemniej jednak wywalczyli puchar dla najlepszej pary mikstowej w tych zawodach. Turniej wygrali Mirosław Marszał i Arkadiusz Gotwald reprezentujący PKB BINŻ Bełchatów przed parą z Kluczborka Marek Mazur – Tomasz Walania oraz reprezentantami Wtórmeksu Radomsko Jarosław Gąsiorowski – Andrzej Kaźmierczak. Słabiej niż w poprzednim turnieju wypadły nasze pary reprezentujące sekcję brydżową WDK Wieluń, bowiem żadna z 10 par biorąca udział w turnieju nie znalazła się na eksponowanym miejscu, jednak 5 z nich znalazło się górnej połowie listy startujących. Najwyżej w turnieju spośród naszych par znaleźli się Paweł Hrybkowski ze Zbigniewem Dyderskim, zajmując 14 miejsce. Kolejne zdobyli Bogdan Lipczak – Włodzimierz Pocztowski oraz Danuta Uram – Jerzy Rabikowski. Te pary zostały również nagrodzone pucharami dla najlepszych reprezentantów naszego rejonu, a nagrody wręczył Burmistrz Paweł Okrasa.

Brydż jest jedną z niewielu dyscyplin sportowych gdzie kobiety rywalizują razem z mężczyznami jak równy z równym i niejednokrotnie wychodzą z tej rywalizacji zwycięsko.  Drugą fajną cechą brydża jest to, że nawet amatorzy mogą się zmierzyć z zawodowcami i wcale nie muszą stać na straconych pozycjach, co jest niemożliwe w innych dyscyplinach sportowych.

Informujemy również, że w każdy wtorek od godziny 1700  w Wieluniu odbywają się cotygodniowe turnieje brydżowe, na które serdecznie zapraszamy wszystkich mających chęć poznania tajników i zasad brydża sportowego. Od 19 marca turnieje odbywać się będą w świeżo odremontowanym budynku dawnej stacji kolejowej Wieluń – Dąbrowa przy ulicy Kolejowej 8.

Janusz Kuśmierczyk

    

    

    

Zdjęcia: Wieluński Dom Kultury

 

 

 

 

XII Wieluński Konkurs Tańca Nowoczesnego”Wieluński Dance 2019″

Konkurs, który tradycyjnie odbył się na hali WOSiR, zorganizowała Młodzieżowa Rada Miejska w Wieluniu i Gmina Wieluń. Uczestnicy przyjechali z Jarocina, Kępna, Wieruszowa, Sokolnik, Andrespolu,  Zduńskiej Woli oraz z Wielunia. Oficjalnego otwarcia konkursu dokonała Zastępca Burmistrza Wielunia Joanna Skotnicka-Fiuk a poprowadził go Gabriel Wyględacz – prezes Radia Ziemi Wieluńskiej.

W konkursie wzięło udział ok. 400 dzieci (5 grup wiekowych): przedszkolaki, dzieci od 7 – 9 lat, od 10 – 12 lat, od 13 – 16 lat, powyżej 16 lat. Każda grupa prezentowała taniec solowy i w formacji dowolnej.

Popisy blisko 400 wykonawców oceniało profesjonalne jury w składzie: Marianna Rogowska, Stefano Silvino, Maria Nosal, Jacek Wazelin, Piotr Abramowicz. Jury oceniało technikę tańca, choreografię, ogólną prezentację sceniczną. A tańczono m.in.: hip – hop, dance, jazz…

Marianna RogowskaTancerka zespołu East Side Crew wraz, z którym zdobyła liczne osiągnięcia. Między innymi: 1 miejsce na Mistrzostwach Polski i 2 miejsce na Mistrzostwach Świata IDO w kategorii Miniformacja 16+. W 2018 wraz z zespołem dostała się do finału programu World of Dance Polska. Na prestiżowych, międzynarodowych zawodach World of Dance w Warszawie wraz z zespołem zdobyła 5 miejsce. Od 2017 roku Marianna  jest instruktorem tańca w szkole East Side Dance Academy gdzie prowadzi zajęcia dla dzieci i młodzieży.

Stefano Silvino – zwycięzca 9. edycji You can Dance – Po prostu tańcz! oraz finalista programu, World of dance”. Tancerz, nauczyciel, choreograf. Stefano pochodzi z Włoch, a dokładnie ze słonecznej Sycylii.
W wieku 19 lat przeprowadził się do Rzymu gdzie szkolił się u wielu instruktorów m.in. u Eriki Silgoner – doświadczenie to było dla niego ogromną inspiracją i motywacją do dalszego rozwoju kariery tanecznej.
Po kilku latach intensywnego treningu i pracy przy wielu produkcjach we Włoszech Stefano dostał angaż w Bytomskim Teatrze Tańca i Ruchu ROZBARK i przeprowadził się do Polski. Rok później przeniósł się do Warszawy i zgłosił się do programu You can Dance – Po prostu tańcz! Ten moment był przełomowy w jego karierze. Stefano wygrał 9.edycję. Dzięki wygranej miał szansę odbyć warsztaty w prestiżowej szkole Broadway Dance Center w Nowym Jorku. Jest twórcą dwóch spektakli tanecznych i aktualnie pracuje nad kolejnym projektem.

Maria Nosal – Tancerka, dyplomowany choreograf sceniczny, akredytowany instruktor tańca o międzynarodowych uprawnieniach, sędzia taneczny. Tworzyła choreografię do musicali dla dzieci,m.in. Pinokio, jak i jest twórcą ruchu do teledysków gwiazd, m.in. Ramony Rey. Od 2017 roku cyklicznie pisze artykuły o tematyce tanecznej dla Qlturka.pl oraz Sportowarodzina.pl.  Jest sędzią tanecznym konkursu tanecznego w rodzinnym Wieluniu. Sędziuje w całej Polsce, m.in. Europejskie Dni Tańca (Malbork) czy Ogólnopolskie Konfrontacje Taneczne (Elbląg). Od września 2017 nawiązała współpracę z jedną z najbardziej utytułowanych w Europie grup tanecznych Academia Rosário Dance(Portugalia). Prowadziła warsztaty dla Alma Yoga Studio (Portugalia), River Dance Studio (Portugalia) oraz regularne zajęcia z pilatesu dla studentów  w ramach projektu Co-lateral. W 2018 roku została absolwentką programu dedykowanego zawodowym tancerzom jednej z najstarszej i najbardziej prestiżowej szkoły tańca i ruchu scenicznego na świecie – Martha Graham School w Nowym Jorku – gdzie miała okazję pracować pod okiem najwybitniejszych choreografów oraz pedagogów tańca na świecie. Naukę pobierała również w Kanopy Dance Theater z Madison. Witamy Marysiu!

Jacek WazelinTancerz,  choreograf,  pedagog. Ma na swoim koncie współpracę przy powstawaniu programu You Can Dance, jako choreograf 6 edycji w stylu Broadway jazz. Był odpowiedzialny za choreografię w programach telewizyjnych tj. Bitwa na Głosy, Mam Talent czy Szymon Majewski Show. Udzielał się także, jako nauczyciel tańca musicalowego w Egurrola Dance Studio. Przez kilka lat tancerz grupy VOLT, absolwent Studium Instruktorskiego Tańca Współczesnego w Poznaniu oraz Pedagogiki na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie.  Był zaangażowany, jako tancerz w Teatrze Muzycznym w Lublinie, gdzie rozpoczął swoją przygodę z musicalem. Potem przyszedł czas na karierę w niemieckiej produkcji musicalowej Mamma Mia Come Together, na początku, jako tancerz, a potem, jako kierownik baletu. W roku 2005 był tancerzem/aktorem w największej niemieckiej produkcji musicalowej West Side Story. Obecnie tworzy i mieszka w Warszawie.   Współpracuje z Warszawskim Teatrem Tańca. Jacek Wazelin współpracuje z wieloma zespołami tanecznymi w Polsce i zagranicą. Był dyrektorem artystycznym Festiwalu Młodych Teatrów Tańca w Lublinie. Jacek tworzy wiele choreografii do reklam i pokazów mody firm: Sunset Suits,
Big Star, Dior, Red Star, Knorr, Radio Zet, Bank Pocztowy, Play i wiele innych. Obecnie współpracuje z wieloma teatrami tworząc ruch sceniczny i choreografie. By wspomnieć o Teatrze Bagatela i Teatrze Jaracza w Łodzi. Współpracował z Teatrem Muzycznym Tintilo tworząc choreografie do musicali na deskach Teatru Rampa. Był wykładowcą tańca jazzowego na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej i Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Teraz prowadzi Chełmską Akademię Musicalową w swoim rodzinnym mieście.

Piotr Abramowicz – Na co dzień tancerz i choreograf. Absolwent Politechniki Białostockiej na kierunku Logistyki (licencjat). Od młodych lat towarzyszył mu ruch i sport. Przez pływanie, wspinaczkę, parkour, akrobatykę i w końcu taniec. W 2008 r. rozpoczął naukę w Fair Play Studio w Białymstoku i tam dołączył do ekipy Fair Play Kwadrat, z którą nieraz zajmowali podium na różnych zawodach w Polsce. Prowadzenie licznych szkoleń w Polsce i za granicą (Litwa, Łotwa, Rosja, Szwecja, Norwegia, Anglia, Białoruś), udział w warsztatach u największych ikon tańca oraz praca przy największych projektach tanecznych i komercyjnych pozwoliły mu na uzyskanie mocnej pozycji wśród tancerzy/choreografów w Polsce. Piotr jest wizjonerem i dąży przede wszystkim do rozbudowy polskiej sceny i rynku tanecznego. Dba o ciągły progres swój oraz ludzi, których uczy. Doświadczenie i wiedza o polskim rynku tanecznym w połączeniu ze studiami logistyki, które ukończył, stanowią doskonałe narzędzia do realizacji wydarzeń proporcjonalnych do potrzeb uczestników. Podczas prowadzenia zajęć Piotrek przede wszystkim stawia na ciężki trening, świadomość ruchu i oryginalność. Wierzy, że różnorodność ludzi wynikająca z pochodzenia, płci, wieku, wiary, przekonań czy innych czynników ma naturalne odzwierciedlenie w ruchu każdego z nich. Uwielbia kontakt i pracę z ludźmi. Sam należy do tych, którzy nie lubią się poddawać i tego samego wymaga od swoich studentów.

Jury przyznało nagrody w każdej grupie wiekowej i każdej kategorii tanecznej za I , II, i III miejsce. Spośród wszystkich uczestników konkursu jury wyłoniło także Osobowość Taneczną wśród solistów oraz formacji tanecznych.

Wyniki XII Konkursu Tańca Nowoczesnego

Solo przedszkolaki: 1. Kornelia Czinar – Studio Tańca, Gimnastyki i Baletu w Andrespolu, 2. Judyta Matuszek – Klub Tańca MADAR w Kępnie, 3. Monika Szup – Klub Tańca Madar w Kępnie,

Formacje przedszkolaki: 1.Iskierki z Publicznego Przedszkola nr 2 w Wieluniu (Jeżyki), 2. MADAR z Wieruszowskiego Domu Kultury,  3. Iskierki z Publicznego Przedszkola nr 2 w Wieluniu (Ali Baba), Wyróżnienie – MADAR GOKSiT Sokolniki,

Solo 7-9 lat: 1. Natalia Woźniak – Fantasy Dance Academy w Łodzi, Maja Nowogórska – Studio Tańca, Gimnastyki i Baletu w Andrespolu, 3. Aleksandra Rumińska – Wieruszowski Dom Kultury,

Formacje 7-9 lat: 1. Atomówki – Feel the Beat Family Jarocin, 2. Grupa taneczna RYTMIKS z Wielunia (Minionki),
3. FOCUS z Miejskiego Domu Kultury w Zduńskiej Woli,

Solo 10-12 lat: 1. Natalia Jakuszenkow – Fantasy Dance Academy w Łodzi, 2. Zuzanna Bajer – Miejski Dom Kultury w Zduńskiej Woli,

Formacje 10-12 lat: 1. Kids Attack – Feel the Beat Family Jarocin, 2. Fantasy Street – Fantasy Dance Academy w Łodzi,3. Zespół SHADOWS – Powiatowy Młodzieżowy Dom Kultury i Sportu w Wieluniu,

Formacje 13-16 lat:1. Fantasy Art – Fantasy Dance Academy w Łodzi, 2. Przybij Pione – Feel the Beat Family Jarocin,3. Zespół SWEET LIPS – Powiatowy Młodzieżowy Dom Kultury i Sportu w Wieluniu,

Solo powyżej 16 lat: 1. Maksymilian Graczyk – Fantasy Dance Academy w Łodzi, 2. Klaudia Kowalczyk – Miejski Dom Kultury w Zduńskiej Woli, 3. Kinga Guzek – Fantasy Dance Academy w Łodzi,

Formacje powyżej 16 lat: 1. Fantasy Dance Crew – Fantasy Dance Academy w Łodzi,

Puchary Radia ZW – Osobowość taneczna: 1. Maksymilian Graczyk – Fantasy Dance Academy w Łodzi,
2. Lena Przybylska – Feel the Beat Family Jarocin,

Nagrody specjalne ufundowane przez Marię Nosal – warsztaty taneczne w Warszawie: 1. Maksymilian Graczyk – Fantasy Dance Academy w Łodzi, 2. Maria Kubiak – Fantasy Dance Academy w Łodzi.

    

    

    

    

    

    

    

    

    

Zdjęcia – Ewa Misiak – Kocham Wieluń

Z Raduczyc i Okalewa na ziemi wieluńskiej do Bredy w Holandii. Opowieść o Janie Dobrasie i Kazimierzu Zalcerze

Ilu było Polaków, którym przyświecała idea niepodległości Polski, ilu było takich, którzy dla niej porzucali własne domy, szli i nie szczędzili własnej przelanej krwi? Dziś z poetą Arturem Oppmanem pytamy:

Gdzie są ich groby? Polsko! Gdzie ich nie ma?

Ty wiesz najlepiej – i Bóg wie na niebie!

On się przyglądał z sędziego oczyma,

Gdy oni marli, z uśmiechem; za Ciebie,

I swoją śmiercią opłacali żyzną

Promyczek słońca dla ciebie – Ojczyzno!…

Jednym z takich miejsc, gdzie w liczbie 163 pochowanych żołnierzy odnotowani zostali Jan Dobras z Raduczyc, Kazimierz Zalcer z Okalewa oraz ich przyjaciel Alfred Czesny z Łodzi i gdzie spoczywa gen. Stanisław Maczek, jest Polski Cmentarz Wojenny w Bredzie w Holandii. Breda to jednak nie jedyny holenderski cmentarz gdzie spoczywają Polacy walczący o wyzwolenie Holandii spod okupacji niemieckiej.  Lista cmentarzy z mogiłami polskich żołnierzy oraz polskich pomników i miejsc pamięci opracowana przez Ambasadę RP w Hadze wymienia aż 49 takich cmentarzy – mniejszych z jedną polską mogiłą, większych z pięcioma, czterema i 13 największych z liczbą od 10 do 163 mogił. Te największe polskie nekropolie w Holandii to:

Breda – Polski Cmentarz Wojenny -163 groby, Breda – ‘Ginneken’- 80 mogił, Oosterbeek – 73, Baarle Nassau NL – 47, Axel, Zeelandia -22, Alphen -18, Bergen -18, Nieuwe Ooster, Amsterdam – 14, Eindhoven -13, Bergen N.H. -12, Mook k. Nijmegen -11, Rotterdam – Noord – 11, Tilburg West -10

O Polakach, którzy zginęli w Holandii mówią także pomniki i miejsca pamięci im poświęcone.  Najważniejsze z nich znajdują się w Bredzie i Driel. W Bredzie stoją: pomnik „Polski orzeł zwycięża niemieckiego orła”, niemiecki czołg podarowany mieszkańcom Bredy przez 1 Polską Dywizję Pancerną gen. Stanisława Maczka, Kaplica Matki Bożej Częstochowskiej, witraż z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w malutkiej kapliczce, gdzie przechowywana jest urna z polską ziemią, polski Kościół O. Kapucynów; w Driel Plac Polski z pomnikiem upamiętniającym polskich wyzwolicieli oraz pomnikiem poświęconym gen. Stanisławowi Sosabowskiemu. Wszystko to świadczy o tym jak wielkim szacunkiem cieszyli się Polacy w Holandii.

Kolejnym przykładem hołdu i czci jest opublikowana w styczniu 1998 r. książka Dieterta Grimmiusa „Memento Kazimierz Zalcer & Jan Dobras”. Wydanie książki pod takim tytułem poprzedziła publikacja „Ucieczka bez powrotu do domu” z 1993 r. wydana nakładem Stowarzyszenia Nieuwolda, opisująca losy trzech polskich żołnierzy – kaprala Jana Dobrasa, strzelca Alfreda Czesnego i kaprala Kazimierza Zalcera, którzy zginęli w Holandii w IV 1945 r.. Świadkiem bohaterskiej śmierci jednego z nich, mianowicie Jana Dobrasa, był Autor, który miał wtedy 12 lat. Jan Dobras – bohater z Raduczyc i Kazimierz Zalcer – bohater z Okalewa wspomniani zostali także w książce J. Bakkera wydanej w 1995 r. „A poza tym nic się nie wydarzyło”, wydanej przez Zarząd Powiatu Scheemeda i Stowarzyszenie Nieuwolda, poświęconej Polakom biorącym udział w wyzwoleniu Holandii, we fragmencie zatytułowanym ”Od Raduczyce do ‘t Waar, do której uzupełnienia dokumentacyjnego i ikonograficznego włączył się Dietert Grimmius.  To w 1997 r. dwaj autorzy podjęli decyzję o wydaniu jednej publikacji „Memento Kazimierz Zalcer & Jan Dobras”, publikacji złożonej z dwóch oddzielnych opowieści: „Przygody polskiego kaprala Jana Dobrasa i „Historia życia kaprala Kazimierza Zalcera. Książka napisana w języku holenderskim, wydana została dzięki ludziom dobrej woli, i dzięki takim ludziom została przetłumaczona na język polski (tłum. Margarita Zatylna i Kamila Tomporowska) i język angielski.  Dietert Grimmius nie doczekał wydania książki, zmarł 26 X 1997 r.

Jan Dobras (18 XII -1905 – 15 IV 1945) urodził się w Raduczycach, choć jego dziadek Bartłomiej i babcia Jadwiga z Nowaków brali ślub w Konopnicy (1862), a jego ojciec Andrzej (1868) i stryj Wojciech (1865) urodzili się w Szynkielowie. Z Raduczyc pochodziła matka Jana Dobrasa Teofila Polak lub Polewiak (ślub Andrzeja i Teofili odbył się w 1892 r. w Raduczycach). Jan urodził się w 1905 roku, przed nim urodzili się: Marianna (1895, późniejsza żona Andrzeja Urbańskiego, ich syna Franciszka odwiedził Dietert Grimmius w 1992 r.), Katarzyna (1897), Józef (1897, żył 11 dni), Ignacy (1901). W 1926 r. Jan żeni się z Julianną Jabłonką (1902 – 1950), przeprowadzają się do pobliskiej Dębiny, gdzie w 1927 r. rodzi się syn Kazimierz (umiera 1936). Jan wyjeżdża za chlebem do Francji. W 1937 pisze do rodziny list, ale nie pisze, w której części Francji przebywa. Pracował prawdopodobnie, jako malarz. Ostatni list napisał w VIII 1939 r. 1 IX Niemcy atakują Polskę. Rozpoczęła się II wojna światowa.

We Francji zaczyna się tworzyć Polski Rząd i Polska Armia. Jesienią 1939 r. odpowiadając na apel gen. Władysława Sikorskiego Jan Dobras zgłasza się do wojska. Zostaje przydzielony do piechoty Batalionu Strzelców Podhalańskich, który stacjonuje w Bretanii, a od kwietnia 1940 r. w Chebourgu, skąd zostaje przerzucony do Szkocji, a stamtąd pod Narwik w Norwegii gdzie walczy od 10 kwietnia do 28 maja 1940 r. Za bohaterstwo Batalion Strzelców Podhalańskich został odznaczony przez króla norweskiego Haakona IV. 28 maja statkiem brytyjskim „Stor – Brittania”, konwojowanym przez brytyjskie okręty podwodne Batalion płynie do Francji, do Saint Malo w Bretanii. 14 czerwca Batalion Strzelców Podhalańskich jest pod Beauvais, później Moutbart i Dunkierką. W II połowie VI 1940 r. cały sprzęt pozostawia w Dyon.  Zakończył się udział Polaków w akcji na ziemi francuskiej.

Żołnierze przez Hiszpanię przedostają się do Anglii. Jan Dobras dotarł tu 9 IX 1940 r. i tak jak prawie wszyscy polscy żołnierze przybyli do Anglii, tak i żołnierze z Batalionu Strzelców Podhalańskich, stacjonowali w Szkocji (Batalion Jana Dobrasa w Lanark k. Glasgow, jego zadaniem było pilnowanie 250 km wybrzeża). W czerwcu 1944 r. Batalion otrzymał rozkaz przygotowania się do wielkiej ofensywy.  Między 15 a 25 lipca 1944 Batalion przebywa w Aldershot, tu przybywa też I Polska Dywizja Pancerna gen. S. Maczka. Rozpoczyna się lądowanie w Normandii. Polacy lądują w Courseulles. 7 i 8 sierpnia włączają się do walki. W dniach 19 – 21 VIII zdobywają Chambois ( tu stoi dziś pomnik im poświęcony). Później walczą pod Falaise (stracili ok. 2000 żołnierzy, zabitych i rannych (spoczywają w Normandii na cmentarzu wojskowym w Langannerie, materialnym dowodzie na to ile ofiar ponieśli Polacy na drodze od Normandii do Wilhelmshaven). Front kieruje się w kierunku Belgii. W połowie IX 1944 r. (akcja w Gent, Lokerse i Sint Niklaas), przekraczają granicę holenderską. Ciężkie walki toczą w Zeeuws Vlaanderen (Axel, Hulst, Terneuzen), w X następuje ofensywa Polaków w Noord Brabant. 29 X 9 XI wyzwalają Bredę (Holendrzy wszędzie piszą „dziękujemy wam Polacy”) i tu odpoczywają, a wraz z nimi Jan Dobras, skąd wyruszy w IV 1945 r. w swoją ostatnią misję do okręgu Groningen, którą będzie pełnił z II Armią Kanadyjską. 9 kwietnia część Batalionu Jana Dobrasa wkracza do prowincji Drenthe przy Coevorden. 11 kwietnia dociera do Ter Apel, gdzie zostaje uformowana grupa bojowa 0.W.2 do rozpoznania regionu Eemsmond. Już 13 kwietnia grupa wyrusza w kierunku północnym. W Tange – Alteveer Batalion Jana Dobrasa wkracza do walki z Niemcami.  Po wyrzuceniu Niemców tu pozostaje na noclegu. 15 kwietnia grupa bojowa O.W.2 podzielona na trzy grupy przemieszcza się w kierunku Noorbroek – w trzeciej, idącej w kierunku małej wsi ‘t Waar i Wagenborgen jest Jan Dobras, dowódca czołgu.  We wsi ‘t Waar, przy moście, kiedy witały ich grupy szczęśliwych Holendrów, w grupę witających i żołnierzy spadły pociski z bunkra niemieckiego w Fiemel. Polscy zwiadowcy wycofują się w kierunku, Noordbroek.  Jan Dobras ginie w chwili wsiadania do swojego czołgu. Zabija go pocisk, który wybuchł z tyłu wozu. O jego śmierci rodzina dowiedziała się w marcu 1948 r. O jego akt zgonu poprosiła w IV 1948 r. żona Julianna. Dietert Grimmius tak zakończył opowieść o Janie Dobrasie: „ Gdy napotkasz cichy grób tego żołnierza, nie zapomnij tego miejsca pozdrowić i zatrzymać tę chwilę i zamyślić się”

        

Kazimierz Zalcer (24 X 1918 – 20 IV 1945) urodził się w Okalewie w rodzinie Jana i Baldiny Zalcerów. Miał siostrę Helenę, która z powodu biedy i choroby męża wyjechała w 1934 r. do Troyes we Francji, by zarobionymi pieniędzmi wesprzeć rodziców i leczyć męża (wraca do Polski w 1937).  17 II 1935 r. jedzie do niej szesnastoletni Kazimierz i dzięki jej pomocy oraz kuzyna Mariana rozpoczyna pracę w fabryce (1935 – 1937). Interesują go traktory. Kupuje książkę i poznaje tajniki silników Renaulta. Kupuje rower i zwiedza okolicę. Gra w miejscowym klubie piłki nożnej. Kiedy udaje mu się naprawić traktor zostaje uznany za mechanika, zmienia pracę. Od 1 stycznia 1938 r. zostaje mechanikiem u handlarza Renault w Troyes. Tu dowiaduje się o ataku Niemców na Polskę i wybuchu II wojny światowej. Kiedy we Francji formuje się Polski Rząd i Polska Armia, Kazimierz Zalcer zostaje polskim żołnierzem. Zostaje przydzielony do jednostki czołgów (w czołgach były montowane silniki Renault, które znał i naprawiał) i zostaje instruktorem. Stacjonuje z grupą 800 żołnierzy w Amiens. Jest świadkiem „dziwnej wojny”. W 1940 r. Niemcy zajmują Holandię, Belgię. Jego oddział walczy w obronie Amiens. Po tzw. Operacji Dynamo (ewakuacja 338.000 żołnierzy spod Dunkierki) jego oddział wycofuje się w głąb Francji. Z obawy przed Niemcami i okrążeniem 19 czerwca pozostawiają sprzęt i małymi grupami przedostają się do Hiszpanii. Tu, 23 czerwca, dowiedzieli się o kapitulacji Francji. W sierpniu 1940 r. jest już w Portugalii (list do rodziny napisany w Lizbonie datowany jest na 8 VIII 1940 r.), skąd 16 sierpnia na pokładzie południowo – afrykańskiego statku towarowego „Goldstar” płynie do Gibraltaru, a 20 sierpnia do Anglii. Kończy przyspieszony kurs języka angielskiego. 6 listopada dostaje informację o zatrudnieniu go w warsztacie w Durham k. Newcastle. Tu poznaje swoją przyszłą żonę Kathleen Mc Donald. Rozpoczyna się „bitwa o Anglię”. W lutym 1942 gen Władysław Sikorski formuje z pomocą aliantów I Polską Dywizję Pancerną w Edinburgh (Szkocja). Kazimierz zostaje powołany do służby, początkowo służy w Durham, służy tu do chwili przybycia I Polskiej Dywizji Pancernej do Mildenhall – Sufffolk Anglia. Kazimierz od 1 stycznia 1943 r. zakłada mundur Pierwszej Dywizji Pancernej gen. S. Maczka. W VI 1943 r. bierze ślub z Kathleen. Jest rok 1944. Kazimierz 29 maja melduje się w Mildenhall. 6 VI rozpoczyna się inwazja na Normandię (D – Day). Kazimierz 28 lipca wypływa w kierunku Francji. Przypływa 30 lipca. Rozpoczyna się marsz w kierunku Holandii. Pierwsza Polska Dywizja Pancerna wspiera piechotę. Razem z Kanadyjczykami zdobywa Zeeuws Viaanderen, walczy pod Axel. Rozpoczyna się wyzwalanie Holandii.  Od 29 października do 9 XI 1944 r. Polacy wyzwalają Bredę. I Pułk Przeciwczołgowy zostaje przeniesiony do Bavel i zakwaterowany na czas zimy u rodzin (Kazimierz u rodziny Van Engelen) stąd pisze listy do żony w Durham (w Okalewie umiera ojciec, o czym Kazimierz nie zdążył się dowiedzieć). 10 kwietnia pluton Kazimierza przybywa do Ter Apel (Kazimierz służy w czołgu dowodzonym przez J.M. Piroga). Tu dostaje rozkaz przyłączenia się do grupy bojowej O.W.2  w której walczy również Jan Dobras (w skład O.W.2 wchodzą: Pluton zwiadowczy piechoty z Batalionu Strzelców Podhalańskich na wozach pancernych, Pluton zwiadowczy czołgów z II Pułku Pancernego z trzema czołgami typu Stuart M-3, Pluton dowodzący przeciwczołgowy dowodzony przez porucznika Antonowicza, Pluton piechoty uformowany z 8 Batalionu Strzelców i Pluton Strzelców Podhalańskich z pojazdami) mającej rozpoznać pozycje Niemców w okolicy Eemsmond. Akcja rozpoczyna się 13 kwietnia rano. Oddział 14 kwietnia zatrzymuje się na postój przy stacji w Zuidbroek. Spotykają tu 8 Pułk Zwiadowczy z Kanadyjskiej Dywizji Piechoty, są tu również francuscy spadochroniarze. 15 kwietnia rozpoczynają marsz w kierunku Noorbroek, gdzie oddział O.W.2 dostał rozkaz podzielenia się na dwie grupy. Kanadyjczycy szli w kierunku Scheemeda – Nieuw Scheemeda, druga grupa w kierunku ‘t Waar i Wagenborgen. Ranny zostaje wspólny przyjaciel Jana Dobrasa i Kazimierza Zalcera – Alfred Czesny (umiera w szpitalu polowym 20 kwietnia). Wspólnie z Kanadyjczykami i jednostką przeciwczołgową porucznika Antonowicza zostaje zdobyte Siddeburen. Kanadyjczycy odjeżdżają na odpoczynek do Zuidlaren. Jednostka Kazimierza kwateruje w kawiarni „Witte Linde”.  W feralnym dniu Kazimierz rozpoczął służbę z 19/20kwietnia 1945 r. Nikt nie przypuszczał, że Niemcy zaatakują nocą. Zaatakowali od strony miejscowości Tjuchem, Meedhuzem i Wagenborgen w kierunku Siddeburen. Była godzina 01.15.. W swoim czołgu ginie Kazimierz Zalcer.

 

„Teraz, kiedy odwiedzam cmentarz wojskowy w Bredzie”, mówi Jan Pirog, „to widzę Karola Pryszcza, mechanika, Janusza Wiśniewskiego, szczupłego i cichego chłopaka z Warszawy i muszę się zamyślić nad moim najlepszym przyjacielem Kazimierzem Zalcerem i jego nierozłączną fajką, z którym w czasie szkolenia wypiliśmy dobrą szklaneczkę whisky. Zatrzymuję wzrok na krzyżu na cmentarzu, czytam motto naszej dywizji brzmiące: Za- Waszą- I –Naszą – Wolność. Wolność, która dla mojej ojczyzny zaczęła się dziesiątki lat później” (wysłuchał Dietert Grimmius)

     

„Kiedy zwycięstwo było blisko, trzech z naszych najlepszych przyjaciół nie było wśród nas”, mówili ci, którzy przeżyli.  Dziś spoczywają na polskim cmentarzu wojskowym. „Ramię w ramię, tak jak bili się w Siddeburen. Razem z innymi polskimi żołnierzami, którzy przyczynili się do oswobodzenia Zachodniej Europy, leżą pochowani na polskim cmentarzu w Bredzie. Oni zginęli za Polskę. Pod każdym krzyżem spoczywa historia”

Materiały zebrała i udostępniła dr Bożena Rabikowska

fotografie: http//www.polishwargraves.nl/bred/0373.htm

Studenci z Uniwersytetu III Wieku w Wieluniu wirtualnie zwiedzali Kubę

W dniu 14 marca studenci Uniwersytetu III Wieku w Wieluniu spotkali się z Piotrem Pabisiakiem, właścicielem Pabisiak Studios, fotografem, grafikiem i podróżnikiem. W czasie swoich podróży Piotr Pabisiak odwiedził Meksyk, Mauritius i największą wyspę Karaibów, rządzoną przez komunistów Kubę. Na spotkanie ze studentami wybrał opowieść o Kubie, którą poznał w roku 2015, w czasie trzytygodniowej eksploracji.

Wszystko, co zobaczył, utrwalił na slajdach, które zaprezentował w czasie wykładu. Na slajdach zarejestrował: piękne krajobrazy, kubańskie koliberki i pelikany, perły architektury odnowione z funduszy UNESCO, kościoły, w tym katedrę kubańską, w której podczas wizyty na Kubie w styczniu 1998 r. modlił się Jan Paweł II, nekropolie, plaże dla turystów i dla Kubańczyków, centra handlowe dla turystów i sklepy dla zwykłych zjadaczy chleba, ulice i drogi, traktory, samochody pamiętające lata 50 – XX wieku, w tym polskie „maluchy” nazywane tu „polaczkami” i radzieckie „łady”, przystanki autobusowe i kubańskie autobusy, pociągi, które ciągle są opóźnione i ludzi pracujących na plantacjach tytoniu i trzciny cukrowej, na ulicach Hawany i Santiago de Cuba. Pokazując slajdy mówił o tym, że Kubańczycy pomimo biednego życia są radośni i cieszą się życiem, nie są zrozpaczeni. Radosne są także dzieci. Dlaczego tak jest? Być może, dlatego, mówił, że na Kubie nie ma krzyczących reklam na billboardach, nie ma tablic reklamowych, nie ma szyldów na sklepach. Jeśli billboard, to najczęściej przy autostradach z wizerunkiem Che Guevary, Fidela Castro albo rewolucyjnym hasłem.

           

           

           

Na zakończenie dodał: Kuba się zmienia. My zaś pamiętamy słowa Jana Pawła II wygłoszone w przemówieniu pożegnalnym skierowanym do mieszkańców Kuby 26 stycznia 1998 r., by otwierali się na świat, a narody świata by otwierały się na Kubę…

Zaproszenie na wykład Wisławy Jordan “Sztuka, w której polski duch się tłumaczy”

Muzeum Ziemi Wieluńskiej zaprasza na kolejny wykład z historii sztuki. Wykład zatytułowany “Sztuka, w której polski duch się tłumaczy” wygłosi 29 marca dr Wisława Jordan.