Długi majowy weekend , który rozpoczął się w piątek 1 maja a skończył w niedzielę 3 maja dla wielu stał się upragnioną chwilą wytchnienia, okazją do złapania oddechu oraz spojrzenia na znane miejsca z większą uwagą.
Nie wszyscy wyjechali. Część pozostała w domu, część była w pracy, miasto zaś w tych dniach żyło swoim własnym życiem i zachęcało do wejścia chociażby do parku im. Żwirki i Wigury, pełnego barw, delikatnego słonecznego światła, kwitnących kwiatów na klombach i osypujących się z przekwitających drzew, lekko poruszanych wiatrem . Białe płatki magnolii padające na intensywnie zazielenioną trawę sprawiały wrażenie zagubionych śnieżynek, zapatrzonych w kwiatowy dywan ułożony z drobnych, wielokolorowych bratków. Zachęcało też do przejścia się ulicą Wiśniową i przeżycia czegoś co przypomina wiśniowe uroki Japonii albo przywołuje słowa piosenki: Oto wiśni kwiat do stóp naszych spadł...
W parku w tym dniu spotkać można było mieszkańców: odpoczywających, spacerujących, kontemplujących jego wiosenne uroki, tak jakby zobaczyli go po raz pierwszy. Byli też turyści, którzy odkrywali Wieluń, jego spokój , zadbaną zieleń, chłonący każdy szczegół.
Wiosenny czas sprawił, że miasto nabrało szczególnego charakteru. Zabytki , współistniejąc z nowoczesnością i starannie pielęgnowaną przyrodą zachęcały do zanurzenia się w jego królewskiej przeszłości . Wszystko to tworzyło harmonijną całość, która sprzyjała wyciszeniu i refleksji. W takim otoczeniu nawet krótki spacer stawał się czymś więcej niż tylko przejściem z punktu do punktu, stawał się elementem pamięci.
Majowy weekend przyniósł piękną pogodę, która idealnie współgrała z nastrojem miasta. Słońce przeplatało się z lekkimi chmurami a temperatura przekraczająca 20 stopni sprawiła, że powietrze było ciepłe i przyjemne, niebo intensywnie błękitne a światło nadało wszystkiemu miękkości i spokoju. W takich warunkach nawet błahe chwile były niezwyczajne.
Kolorowe tulipany, kwitnące drzewa i świeża zieleń sprawiły, że Wieluń wyglądał jakby po raz pierwszy od dawna obudził się do życia. Trudno było przejść obok tego obojętnie, trudno było nie zwolnić kroku i nie zatrzymać się choć na chwilę i delektować się lekkością powietrza i delikatnymi powiewami wiatru.
I właśnie wtedy, w takiej ciszy przerywanej śpiewem ptaków i szumem wiatru, pojawiło się przekonanie, że wiosna rzeczywiście wraca do świata z całą swoją siłą. W takich chwilach łatwo zrozumieć, dlaczego tak często wracają słowa o jej pięknie i odrodzeniu. Bo to, co dzieje się wokół, nie wymaga już komentarza. Wystarczy patrzeć, oddychać i pozwolić sobie na odrobinę spokoju w miejscu, które być może znamy na co dzień, ale dopiero teraz naprawdę zaczynamy dostrzegać.
W powietrzu unosi się coś jeszcze: nostalgia i delikatna radość, którą trudno nazwać jednym słowem. Może dlatego w takich momentach same przychodzą na myśl słowa Marka Grechuty: „Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty…”. Bo rzeczywiście wszystko wokół zdaje się mówić, że życie właśnie teraz rozkwita na nowo.



Ewa Misiak – Kocham Wieluń